|
niedziela, 19 grudnia 2010
Niech te święta Bożego Narodzenia Słowa nie są moje, znalazłam wiersz w necie ale świetnie oddają nastój...dedykuję te życzenia wszystkim koleżankom blogowiczkom. Zamieszczam życzenia już teraz bo obawiam się, że w nadchodzącym tygodniu na posiadówkę przy komputerze czasu nie będzie... Przygotowałam sobie świąteczne menu, stosowną do niego listę zakupów i od poniedziałku zaczynam.
środa, 15 grudnia 2010
Robię właśnie kieckę z tej Sandry...
...tą ze strony tytułowej. Do miejsca zaznaczonego długopisem było wszystko ok., niestety potem zaczęły się schody. Sprawa dotycz modelu 34
Jestem pewnie tępa ale nie rozumiem dalszego ciągu opisu. Gdzie mam odłożyć, gdzie znowu nabrać. Niech mi ktoś pomoże, proszę...(-) Sukienka wychodzi fajnie, szkoda mi jej odkładać...
niedziela, 14 listopada 2010
No dawno mnie tu nie było. Urszula 97 próbowała mnie zmotywować do pisania ale powrót na bloga po dłuższej przerwie nie był łatwy - zawsze "coś" przeszkadzało... A teraz moje ostatnie dokonania na polu robótkowym. Moja wersja tego szala jest jego zimową opcją - bardziej szalik niż szal. Robiłam go z podwójnej nitki Angela, więc jest cieplutki i milutki pod szyją. Kolor jest prawdziwy na drugim zdjęciu..
Do kompletu dorobiłam czapkę wg. schematu, który znalazłam kiedys w necie ale nie wiem gdzie niestety...
Robiłam go z włóczki Jasmin i pojedynczej nitki Angela. Kolory obu włóczek były identyczne. Dzięki Angelowi beret jest bardziej "przytulniasty"... A tu schemacik. Jak widać w oryginale powinnam dodać daszek ale wolę wersję z "podwiniętym mankietem"...jak mi się znudzi zawsze mogę wszyć daszek, tak?
wtorek, 06 lipca 2010
W temacie robótek zastój totalny - dłubię szal, sweter rozpinany który już wcześniej zapowiadałam a jeszcze nie doczekał się finału, różowa bluzka którą zaczęłam ubiegłego lata leży w koszyku nie pozszywana i wiele innych prac też leży...trzeba coś z tym zrobić...
kwiaty prezentuja się wspaniale...
...a to ogórecznik, mozna go dodawać do sałatek - zarówno liście jak i kwiaty. Zgodnie z nazwą rośliny listki maja smak ogórka...
piątek, 12 marca 2010
...a tu niespodzianka na blogu - wyróżnienie, które przekazała mi Antosia http://antosia2.blogspot.com/ baaardzo dziękuję .
Jak tylko rozpakuję walizki zajmę się dawno nie odwiedzanym blogiem. Na obecną chwilę mogę tylko powiedzieć, że zima to najlepszy czas na Egipt. Było cudownie!!!!
piątek, 12 lutego 2010
Nigdy jeszcze nie nosiłam czapki w zimie a w tym roku niestety musiałam czymś łepetynę przykryć i natychmiast okazałao się , że nie mam czym. Wydrutowałam więc z Angela czarnego z potrójnej nitki coś takiego : Ciepły tenkapelusz jest - a to najważniejsze... Zapraszam na gorącą kawusię...
środa, 10 lutego 2010
Otóż zmęczona zimą okrutnie - nie dostrzegam jej uroków absolutnie za wyjątkiem kilku dni w Boże Narodzenie - lecę z córką na dwa tygodnie do Egiptu. Wyobrażam sobie już ciepłe morze, piaseczek i słoneczko...Jedynym mankamentem tej wyprawy to lot samolotem - no nie lubię fruwać i już - po ziemi wolę kroczyć zdecydowanie... Nie omieszkam po powrocie zamieścić kilku fotek ...
czwartek, 04 lutego 2010
Mam na oknie cieplutki kolorowy akcent na tle bezkresnej, zimowej bieli - zakwitło jednocześnie sześć storczyków...
Czy znajdzie się ktoś, kto zakwestionuje ich urodę? Poprostu muszę! umieścić tu to zdjęcie ... Ten koszyczek (bo malutki) znajduje się na kuchennej półce ...
Napewno nie dorównuje klasą wyrobom szalowych mistrzyń ale biorąc pod uwagę, że to moje pierwsze w życiu zmagania z cieniutką włóczką to jestem nawet zadowolona z efektu... Obecnie mam na tapecie trzy robótki jednoczeńie i nie mogę zdecydować się na to aby jedną doprowadzić do końca...robię po kawałku...
sobota, 30 stycznia 2010
W przeciwieństwie do Dagg która zimą się zachwyca ja zimy nie lubię i powtarzam sobie co dzień ...aby do lata kochani ... Cała rodzinka zwariowała na punkcie kotów, chodzimy za nimi z aparatem i zachwycamy się każdą przyjętą przez nich minką lub pozycją - albo jesteśmy szaleni albo ludzcy po prostu...
słodkości...
nauka geografii...
porozumienie dusz...
odpoczywamy...
czwartek, 31 grudnia 2009
niedziela, 27 grudnia 2009
Dawno tu nie byłam bo głupiego robota zawsze lubi i oczywiście w przedświąteczny poniedziałek wieczorem mój dom opuściła dopiero ekipa malarska w osobie pana Darka z kolegą...a mnie zostało dwa dni na przygotowania do świąt...ciężko było...ale podjęłam wyzwanie i tradycyjnie po polsku stół się uginał i zamrażarka ledwo pomieściła to co nie zdołaliśmy zjeść. A teraz z inne beczki - okazało się, że faktycznie do wszystkiego można się przyzwyczaić. Co prawda wiele nerwów mnie to kosztowało ale w końcu przyzwyczaiłam sie do cieniutkiej włóczki - oto dowód - szal ma już ok. 80 cm długości... Dziewczyny dzięki za wsparcie!
wtorek, 08 grudnia 2009
W ramach relaksu po tej włóczce zaczęłam dziergać z bawełny letnią(!) bluzeczkę. Niestety ta też nie jest łatwa w robocie bo strasznie się rozdwaja ale i tak jest o niebo lepsza niz Luna. Bluzeczka ma wyglądać tak:
...a to narazie początki mojej...ciekawy jest kolorek, nie wiem czy nie za ostry ale taki wybrałam niestety(kolor na zdjeciu wyglądał trochę inaczej)
poniedziałek, 30 listopada 2009
Odwiedziłam bloga Urszuli 97 Niesfornedruty i zdębiałam...toż to Święta już blisko a ja nie mam nastroju świątecznego. Kiedy żyła moja mama potrafiła nas wszystkich zarazić tą szczególna przedswiąteczną atmosferą a wraz z jej odejsciem czegoś zabrakło, zgasła iskierka? Dzięki ci Ulu(?) za ten świąteczny akcent... Muszę się pozbierać bo mam przeciez dziecko... ...wzór z Sandry 9/2009 o taki :
a tak wygląda mój:
Na zdjęciach kolory nie wyszły bo fotograf kiepski (ja!). Robiłam z czarnej Puchatki i nie byłam nią szczególnie zachwycona... Porobiłam też trochę zmian - dodałąm guzik i pominęłam "guzy" na warkoczu bo...tak... Zainfekowana zostałam chorobą "szalową" i dokonałam stosownych zakupów w Zamotane, paczuszka ślicznusich, mieciutkich kłębuszków dzisiaj przyszła:
W oryginale kolorki są fajniejsze, albo znowu wychodzi sprawa niekompetentnego fotografa... Szczerze się obawiam czy coś mi z tych moich planów wyjdzie bo nigdy nie robiłam z tak cieniutkiej włóczki a te wasze szale są jak mgiełki , śliczne...no nie wiem, zobaczymy...
czwartek, 22 października 2009
Bardzo wszystkim dziękuję za miłe komentarze odnośnie różowego sweterka a z uformowaniem dekoltu też miałam kłopoty. Poradziłam sobie w końcu w ten sposób, że liczyłam oczka w co drugim rzędzie i spuszczałąm po jednym oczku. To trochę inny sposób niż w opisie ale inaczej nie mogłam sobie poradzić.
Mąż nazywa mnie kocią mamą i jak widać ma rację - nie mogę oprzeć się ich urokowi, ale czyż nie są piękne ??
...tu pomagają mi dzielnie przy dzierganiu sweterka...
...jak widać razem czują się wspaniale - są do siebie bardzo przywiązane, kiedy jeden utknął na wysokim drzewie i miał trudności z powrotem na ziemię, drugiego żadna siła i najwspanialsze kąski nie zmusiły do powrotu do domu - stał pod drzewem z zadartym łebkiem i żałośnie miałczał...
...a to wspólne oglądanie telewizji z "kocim tatą"...
...czyż nie jestem piękny?
sobota, 10 października 2009
Dostałam dzisiaj prezent od sąsiada - 3 kg swieżutkich boczniaków. Przegladając stronki trafiłam na taką: http://www.boczniaki.wkonskich.pl/kucharska.php Smacznego ...
niedziela, 27 września 2009
Tu jest orginalne zdjęcie
Cóż, na tej modelce sweter wygląda o parę kilogramów lepiej - no i dobra, ja też tak kiedyś wyglądałam... ;] Dziękuję ślicznie za miłe słowa - dodają skrzydeł...
niedziela, 20 września 2009
No właśnie - tak bardzo chciałabym mieć czas aby to ( i jeszcze więcej ) zrobić ... może na emeryturze ?
czwartek, 17 września 2009
Ja robiłam schab o wadze 1,2 kg i dałam trochę więcej wody tak aby przykryła mięso a soli 1/3 szklanki. Myślę, że to zależy od wielkości garnka. Dodałam też zioła prowansalskie których w przepisie nie było a to moja ulubiona przyprawa.
środa, 16 września 2009
Jak wyżej - schab przygotowany w/g podanego przepisu wyszedł wspaniały - wszystkim bardzo smakował. Jezeli jednak ktos liczyłby, że będzie taniej to napewno się rozczaruje.Mnie wyszło to ok. 30 zł za kg. tak więc taniej nie jest ale wiemy co jemy (100% mięsa w mięsie) i bez konserwantów a przy tym zupełnie inny smak bo w sklepach czy kupimy szynkę babuni ,dziadunia czy jeszcze innego wujka to wszystko smakuje tak samo.
niedziela, 13 września 2009
"Cała receptura podana jest na 2 kg kawałek mięsa ( w całości).
poniedziałek, 31 sierpnia 2009
Nie wiem czy tylko ja mam taki problem z codziennym gotowaniem...problem nie leży jak gotować ani w chęci do pichcenia ale CO gotować. To odwieczne wymyślanie obiadków, kolacyjek (śniadania mam z głowy - jedzą zawsze płatki na mleku lub jogurcie i żadna siła nie zmieni tego przyzwyczajenia - nałóg poprostu) doprowadza mnie do szału ! Postanowiłam ułóżyć miesięczny jadłospis rodzinny. Jeżeli chciałybyście dorzucić jakieś pomysły - zapraszam do zabawy. Mając plan posiłków na np.pół roku możemy powtarzać od pierwszego dnia - monotonii raczej nie zanotujemy. ZAPRASZAM DO ZABAWY |
Archiwum
O autorze
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Robótkowe fora
A to moje odwiedzane..
Bardzo przydatne...
Ciekawe blogi
KUCHNIA-SMAKOWITE STRONKI
Obrazy - inspiracje
Ogrodowe Poradniki
Robótkowe galerie
SZALE ESTOŃSKIE(?)
Tu kupuję
Tu zaglądam
WZORY NA DRUTY
|